View Comments

Trochę smutno?

Ostatnim razem było spokojnie. Teraz też będzie spokojnie, a przy okazji bardzo klimatycznie i miejscami wręcz smutno. Z USA lecimy do Wielkiej Brytanii gdzie powstał pewien zespół. Ze swoim minimalistycznym podejściem do kompozycji oraz z elektryzującym głosem wokalistki podbijają sceny. Oto Daughter.

Początkowo miał być to projekt pochodzącej z Londynu Eleny Tonry, która od 2010 roku występowała w stolicy z akustycznymi koncertami. Szybko doszła do wniosku, że sama będąc samoukiem czuje się ograniczona. Podczas jednego z koncertów poznała pochodzącego ze Szwajcarii gitarzystę Igora Haefeliego. Szybko rozpoczęli wspólne granie. Igor wprowadził do muzyki Eleny gitary elektryczne, co dodało nieco przestrzeni. Oprócz tego do składu dołączył Francuz, Remi Aguilella, który zajął się perkusją. W kwietniu 2011 roku trio wydało debiutancką epkę, która została przyjęta bardzo ciepło a w październiku tego samego roku zespół wydał kolejny minialbum, tym razem pod skrzydłami Columbia Records. O ile pierwsze wydawnictwo było przyjęte ciepło, o tyle kolejne zebrało jeszcze więcej pozytywnych recenzji. Wokół zespołu zrobiło się głośno. Brytyjski portal zajmujący się muzyką folk okrzyknął Daughter jako jeden z najbardziej unikalnych projektów muzycznych tamtejszej sceny. Kolejny rok był rokiem pełnym koncertów. A zespołem zainteresowała się wytwórnia 4AD, co dla nich było wielkim wyróżnieniem. W tym samym roku zostały wydane 3 single zapowiadające nadchodzący, debiutancki longplay. Ten pojawił się w marcu 2013 roku. Niemal z miejsca zdobył uznanie krytyków i słuchaczy na świecie. Jednym z ważniejszych osiągnięć tej płyty było zdobycie nagrody „Niezależny Album Roku” podczas AIM Independent Music Awards 2013 w Londynie. Zespół szybko ruszył w trasę koncertową, a żeby utwory brzmiały jak na płycie postanowiono zatrudnić dodatkowego muzyka, Davida Jorgensena. Muzycy byli zadowoleni z brzmienia utworów na żywo, jeszcze bardziej zadowolona była publiczność. Początkiem 2014 roku zespół odbył również trasę na Dalekim Wschodzie i w Australii. W kwietniu Daughter ruszy do USA gdzie będzie supportowała 6 koncertów The National. Dla Polskich fanów bandu jest jeszcze jedna infrmacja, w tym roku zespół pojawi się na Opener Festival w Gdyni.

Mamy więc ciekawy zespół. Ich muzyka również jest ciekawa. Nostalgiczna, refleksyjna. Czasem mroczna, czasem prawie wesoła. Bardzo ambitny pop mieszający się z new folk oraz muzyką alternatywną. Już pierwsza epka zespołu jest fajna. Delikatna gitara, hipnotyczny rytm i nagle słodki i zarazem przejmujący wokal. Od pierwszej piosenki można dostać gęsiej skórki. Z każdym kawałkiem jest lepiej. Szkoda, że są tylko cztery. Następna epka jest bardziej dopracowana. Wciąż przejmująca i bardzo klimatyczna. Album „If You Leave” czyli debiutancki longplay, jest już dziełem skończonym. Przemyślana koncepcja płyty. Spójność. Ładunek emocji. 10 utworów, przy każdym ciarki na plecach. Spokojnie grające gitary, brak riffów, czasami akord czasami pojedyncze dźwięki. Sekcja rytmiczna budująca napięcie i dodająca energii piosenką. Ciężko mi się brać za porównania tego zespołu do czegoś sprzed lat. Ale wydaje mi się, że słychać tu echa Jeffa Buckleya. Na pewno jest tu dużo wpływów songwriterów z wysp Brytyjskich oraz USA. Nie jest to jednak aż tak istotne. Najważniejsze jest to, że mimo iż płyta nie jest wybitnie zróżnicowana nie nudzi a wręcz hipnotyzuje i nie pozwala na oderwanie uwagi. Przy okazji wprowadza w trans, pozwala się zrelaksować. Do tego wokal, wspaniały.

Nie napiszę nic więcej. Posłuchajcie płyty, oceńcie sami...

Maciej Juraszek