środa, 23, sierpień 2017
Żurek Jan, ps. „Żubr”, żołnierz Narodowych Sił Zbrojnych (NSZ).

 

 

 

 

 

 

Żurek Jan, ps. „Żubr”, żołnierz Narodowych Sił Zbrojnych (NSZ). Urodzony i zamieszkały w Cięcinie Górnej, w placu Cielęcym, syn Błażeja i Jadwigi z d. Waligóra, młodszy brat Emila zamordowanego w obozie oświęcimskim. Rodzina i znajomi mówili do niego Janek.

 

„Żubr” należał do zgrupowania kpt. Henryka Flamego „Bartek”, które w większości przebywało w paśmie Baraniej Góry. Zginął wraz z innymi partyzantami NSZ w operacji „Lawina”, zaplanowanej przez Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego we wrześniu 1946 roku, w okolicy Baruty, na pograniczu województwa opolskiego i śląskiego. Przed wyjazdem zwierzył się matce w tajemnicy, że wyjeżdża z partyzantami na Zachód, i że po dotarciu na miejsce powiadomi o tym rodzinę. Powiadomienia takiego rodzina nigdy już nie otrzymała. Czyniono też starania przez Czerwony Krzyż, ale i tutaj nie było odpowiedzi. W ludobójczej akcji zginęło wówczas ponad 150 żołnierzy zbrojnego podziemia z Górnego Śląska i Beskidów (prokuratura oraz IPN prowadzą poszukiwania dalszych miejsc kaźni Niezłomnych Bohaterów).

 

 

plakat als 2016

 

Żołnierze NSZ po zakończeniu wojny z Niemcami nie złożyli broni. Wierni przysiędze żołnierskiej prowadzili dalej walkę, tym razem z nowym wrogiem - ustrojem przybyłym ze wschodu. Wielu „Niezłomnych Żołnierzy” zbrojnego podziemia miało swe kryjówki w ziemiankach lasów beskidzkich. Od czasu do czasu odwiedzali swe rodziny, aby zaopatrzyć się w niezbędne rzeczy i żywność. Również i „Żubr” spędził dużo czasu poza domem. Między przeprowadzanymi zbrojnymi akcjami odwiedzał rodzinę i bliskich. Było to jednak bardzo niebezpieczne. Większość partyzantów była już rozpoznana, dlatego domy ich były pod ciągłą obserwacją „tajniaków” nasłanych przez Urząd Bezpieczeństwa (UB), Według pamiętających tamten czas, w pobliżu domu rodziny Żurek często kręcili się nieznajomi osobnicy. W czasie oficjalnych kontroli przez funkcjonariuszy UB dochodziło do szykan, a nawet do pobicia matki i siostry, które nie udzieliły ubekom informacji, gdzie przebywa Janek.

Wielu partyzantów wpadało w pułapki, i byli zaraz aresztowani. Niewiele brakło, a wpadłby i nasz bohater, który w pewnym czasie przebywał u rodziny w Cięcinie Górnej. Urządzona na niego zasadzka nie powiodła się. W ostatniej chwili został ostrzeżony i to go uratowało. Sprawny fizycznie Janek zdążył uciec przed siepaczami. Uciekał z placu u Kubnia w Cięcinie Górnej przez Bukowinę na most u „Żyda” i przez plac pod Brańkowem w stronę lasu magurskiego. Mimo ostrzeliwania udało mu się zbiec. Całą akcję obserwowali okoliczni mieszkańcy, wśród których był opisujący to wydarzenie. Innym razem w ostatniej chwili zdążył uciec z domu, nie zauważony przez funkcjonariuszy UB. Przed ucieczką zdążył jeszcze schować broń do siennika w łóżku, na którym posadził młodszą siostrę. Ubecy przeszukali cały dom, nie zaglądając do siennika. Nie znaleźli nic co by świadczyło o jego pobycie w domu.

 

Janek był dobrze wychowany, był człowiekiem wierzącym i wielkim patriotą. Ludzie pamiętający młodego partyzanta widywali na jego piersiach blaszany ryngraf z Matką Boską Częstochowską.

Komunistyczna władza ludowa chwytała się wszelkich środków aby wmówić ludziom, że partyzanci to: zaplute karły sanacyjne, złodzieje, bandyci, mordercy itp. Propaganda komunistyczna posuwała się tak daleko, że nawet zlecała pisarzom opracowania książek o zmyślonych epizodach stawiających żołnierzy podziemia w najmroczniejszym świetle. Wielu ludzi uległo tej komunistycznej propagandzie, dziś trudno im się do tego przyznać.

 

Trzeba było lat, aby dowiedzieć się po czyjej stronie była prawda, kto był mordercą, a kto ofiarą. Trzeba było rozpadu komunizmu, aby prawda zaczęła wychodzić na wierzch.

Niech postać Janka Żurka, który swoje młode życie oddał w słusznej sprawie - za wolną i sprawiedliwą Polskę – posłuży młodemu pokoleniu jako przykład patriotyzmu i bohaterstwa – miłości do Ojczyzny.

 

Opracował na podstawie wydawnictw IPN, wspomnień członków rodziny oraz znających Janka: W.Ficoń

Autor zwraca się też z prośbą do użytkowników portalu o podanie niewielkich epizodów z życia naszych ojców i dziadków idących w niepamięć, a które mogą wzbogacić naszą historię. Kontakt, tel. 338641108.

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Komentarze | Ostatnio dodane

Fotoforum | Ostatnio dodane zdjęcia