poniedziałek, 21, sierpień 2017
Cięciński poeta.

 

 

 

Stanisław Wróbel, nauczyciel stanu wolnego, syn Macieja i Anny z d. Kudłacik, urodził się 22 kwietnia 1900 roku w Cięcinie u Szczuroni, zmarł 29 marca 1976 roku. Ukończył S P w Cięcinie, a później Seminarium Nauczycielskie. Uczył historii i języka polskiego. Ostatnie 17 lat, przed emeryturą, uczył w S P w Bystrej Żywieckiej, gdzie był jej kierownikiem.

 

     Był człowiekiem o usposobieniu poetycko - romantycznym, łagodnym i życzliwym, skrytym w sobie. Głęboka wiara i miłość do Ojczyzny były jego dewizą w życiu. Poza poezją kochał rodzimą przyrodę, którą opiewał w swych wierszach. Uprawiał przydomowy ogródek pełen kwiatów i warzyw. Przechodnie przystawali przy ogrodzeniu i zachwycali się pięknem roślin w ogródku.

 

     Często pisał na potrzeby wspólnoty parafialnej słowo powitalne czy podziękowania, kiedy w parafii miała się odbyć wizytacja duszpasterska lub inne uroczystości religijne lub patriotyczne. Jego poezja wypełniona jest: nostalgią za minionym czasem, refleksją życiową, dramatycznymi wydarzeniami historycznymi, a nade wszystko przepełniona jest wierszami romantycznymi.

 

     Pod wpływem przeżyć duchowych i fizycznych często odwoływał się do Boga, przedkładając Mu swój los. Wena do pisania wierszy, w większości, nachodziła poetę w czasie jego życiowej „samotności” i długotrwałej choroby. Dużo miejsca poświęcił Przenajświętszej Maryi Panie, do której zwracał się w potrzebie. Szczególny kult okazywał Jej w wyobrażeniu Czarnolicej Pani Częstochowskiej Królowej Polski. To on początkiem lat 60 XX wieku, w czasie trwania peregrynacji kopii cudownego wizerunku Matki Bożej Częstochowskiej w Polsce postanowił rozwiesić Jej podobizny na drzewach, przy ścieżkach cięcińskich lasów. Sam wykonał kilka malutkich, nieoszklonych, prymitywnych kapliczek, w których umieścił obrazki oprawione w ramka ze szkłem.

 

     Jak wielu romantyków dużo miejsca poświęcił w swych utworach o nieodwzajemnionej miłości oraz ważnym wydarzeniom w rodzinie.

 

     Jego siostrzeniec Andrzej Fijak, będąc uczniem szkoły podstawowej pomagał mu w rozmieszczaniu kapliczek. Wspomina, że wujek Stanisław brał ze sobą sznur i przy jego pomocy wspinał się na drzewa, aby wysoko umieścić małe „chatki” Matki Bożej. Wymienił kilka dobrze zapamiętanych miejsc, w których umieścili kapliczki. Pierwsza umieszczona została na Kopcu (490 m). Druga w „sosnach” przy drodze polnej z Potoka do Brzuśnika. Trzecia po lewej stronie chodnika z Brzuśnika w stronę potoku Loraniec. Czwarta kapliczka umieszczona została na Butorzonce, w miejscu gdzie dziś stoi murowana kaplica. Piąta w rejonie Hali Magura. Szósta kapliczka umieszczona była przy czerwonym szlaku turystycznym w rejonie Abrahamowa.

 

     - W późniejszym czasie często chodziłem z wujkiem Stanisławem do kapliczek, przy których modliliśmy się. Był bardzo zasmucony, gdy w kapliczce na Kopcu zauważył rozbite szkło w ramce obrazka przez nieznanego wandala. Natomiast bardzo się cieszył widząc na Butorzonce nową, większą kapliczkę na drzewie, a w jej wnętrzu dobrze zabezpieczony obrazek z „jego” Panią. Domek Matki Bożej na Butorzonce był zawsze zadbany i umajony, a przed nim często paliły się świece.. – Powiedział na zakończenie wywiadu Andrzej.

 

     Umieszczanie kapliczek z podobizną Matki Bożej Częstochowskiej w podanych miejscach, miał związek z jego ulubioną trasą wycieczkową prowadzącą przez Magurę (891 m), Skałę (946 m) i Abrahamów (857 m). Rozmieszczanie kapliczek przy cięcińskich leśnych ścieżkach było efektem jego wcześniejszych przeżyć fizycznych i duchowych.

 

     Stanisław Wróbel w czasie długotrwałej choroby, zdawało się nieuleczalnej, zaczął wątpić. …. Silna wiara i mocny góralski charakter nie pozwoliły mu jednak upaść. Szukał ratunku u Boga, a za pośredniczkę brał sobie Przenajświętszą Maryję Pannę. Kiedy odczuł na swoim zdrowiu Jej opiekuńczą pomoc postanowił jako wotum wdzięczności umieścić przy swoich ścieżkach obrazki Matki Bożej Częstochowskiej.

 

     U schyłku życia S. Wróbel długo przebywał na leczeniu sanatoryjnym w Rajczy. Poważnie chory, nie przestał pisać swoich wierszy. Tu powstały utwory – pełne refleksji i wspomnień z minionych lat. Poeta poprzez swoje wiersze pokazuje nam, jak należy kochać Boga, ludzi i Ojczyznę, a w razie niepowodzeń i innych życiowych załamań uciekać się do Tego, który potrafi ulżyć w cierpieniu. Większość danych pochodzi z przekazów Włodzimierza Figury, siostrzeńca S. Wróbla, aktora teatru w Sosnowca, 2002 r.

 

     Z dorobku poety zgromadzono około 180 wierszy, które czekają na sponsora, który by sfinansował ich wydanie. /W.F.

 

 

Bądź wola Twoja

Kiedyś po ziemi stąpał – Dobry Jezu Chryste,

Pełen miłości wielkiej – do tych najbiedniejszych

Miotanych przez boleści lub siły nieczyste …

Kroczyły z Tobą zawsze – ludu wielkie rzesze.

               I nieraz ktoś w skrytości tknąwszy Twojej szaty,

               Odchodził – wola Twoją Bożą – oczyszczony

               I odtąd już przez życie w sercu swoim kwiaty

               Uczuć swych pielęgnował – Tobie Uwielbiony.

Dziś do Ciebie ślę Panie wołanie serdeczne

Kiedy boleść me ciało i duszę spowiła

Odejmuj Panie kary doczesne i wieczne

Sakramentalnym - „Wiara Ciebie Uzdrowiła”!

               Lecz – jak Ty mając chwilę serdecznych katuszy

               Kiedy Twą duszę trwoga boleści osnuła –

               Przejęty bólem ciała i rozterką duszy

               Wołam jak Ty w Ogrojcu – „Fiat voluntas Tua”!     (S.W.)

 

Króluj nam Chryste …

Króluj nam Chryste – Władco miłosierny!

Roztocz nad nami Twoje panowanie …

Wyrwij z niewoli ciężkiej – lud Twój wierny,

Wszechmocą Twoją – osłaniaj nas Panie!

               Gdy wróg zdradliwy – w niwecz nam obraca

               Sioła i miasta i mienie ojczyste –

               Gdy w dobra nasze – sam siebie wzbogaca

               Krzyżak łupieżca – Ty nas ratuj Chryste!

I gdy wytępić chce w naszym narodzie,

Co wielkie, jasne, chwalebne i czyste –

W męczeńskich dziejów – niszczącym pochodzie

Ocal gnębionych – Zbawicielu Chryste!

               Gdy w rozpaczliwej serc naszych sępocie

               Ciemnym się zdaje Twe słońce złociste _

               Nie daj zginąć narodowej cnocie

               Miłość Ojczyzny – rozpal Jezu Chryste!

Gdy się nam zdaje, że już świata losem

Siły przemocy zawładały – nieczyste –

Ty nas podtrzymuj serca Twego głosem

Każ stać przy Tobie – Dobry Królu Chryste!

               I gdy boleśnie, a niesprawiedliwie

               Skronie skrwawiły nam wieńce cierniste –

               Mnóż siły ducha – daj przetrwać cierpliwie

               Koronę chwały – zgotuj nam o Chryste!

My Ci w podzięce – za czułe, ojcowskie

Serce – składamy śluby uroczyste,

Że rozgorzeją w nas serce synowskie -

Miłością – Tobie płonąć będą Chryste!

               Dziś Cię radośnie ni dzwony nie głoszą,

              Ni płyną w niebo fanfary srebrzyste –

               Lecz – czyste modły serca w górę wznoszą –

             W narodzie polskim – racz  królować Chryste!

Cięcina 16. X 1940 r.

 

 

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Komentarze | Ostatnio dodane

Fotoforum | Ostatnio dodane zdjęcia