sobota, 18, listopad 2017
Nam się udało, poszło bokiem. Ale czy na długo?

W ostatnich dniach wielu z nas ze strachem spoglądało w niebo i z niekłamaną ciekawością oglądało migawki z miejsc gdzie rozgrywała się tragedia ludzi, którzy przegrali z wielką wodą. Kłodzko, Ropczyce, Witów, Lądek Zdrój, Bielsko – Biała, Kaniów i wiele innych miejscowości. Wezbrane, rzeki, potoki, rowy melioracyjne a często strumyki zalewały miasta, wsie i pola. Zrywały mosty, podmywały brzegi i drogi. Podtopione domy, zerwane kładki, ewakuacja mieszkańców, ludzie odcięci od świata. Potoki zmieniły się w rzeki, ulice w potoki. Zalanych zostało wiele domów. Taki jest bilans ostatnich dni.

Nam się udało, poszło bokiem. Ale czy na długo?

Mam przed oczami widok z Witowa, na którym właściciel zalanej posesji z wielkim wzburzeniem wini wszystkich za to co się stało. Dostaje się władzy zarówno centralnej jak i samorządowej, sąsiadowi z którego strony przyszła woda, meteorologom, hydrologom i wielu innym. Nie wskazywał tylko palcem na Niebo, przynajmniej nie okazywał tego po sobie.
W tle było widać drogę asfaltową, rów przydrożny przylegający do posesji, dodatkowo przegrodzony przepustem, na którym znajdował się dojazd. Średnica przepustu tak na oko zmniejszała przepustowość rowu, co najmniej o połowę. Położona przez wodę trawa na brzegach rowu a zwłaszcza jej długość świadczyła, że kosy to ona w tegorocznym cyklu rozwoju na pewno nie widziała. Dodatkowo jakieś krzaki przy przepuście, na których zatrzymało się coś w kształcie szmaty czy też foli. Zastanawiam się czy właściciel zalanej posesji ma coś sobie do zarzucenia.

Przepisy zobowiązują wójta do opracowania planu operacyjnego ochrony przed powodzią oraz ogłaszania i odwołania pogotowia i alarmu przeciwpowodziowego. Ale zgodnie z prawem wodnym właściciel gruntu, na którym lub do którego przylegają rowy lub cieki wodne, ma obowiązek je utrzymywać w odpowiednim stanie zapewniającym ich przepustowość. 

Dokładnie wiemy co potrafi zrobić Cięcinka, Loraniec i nasze „potoczki”. Cięcinka, która stała się obecnie kamienną rynną zapewnia spory przepływ wody. To, aby osiągnęła stan „równo z brzegami” trudno mi sobie teraz wyobrazić. Ale dużo łatwiej wyobrazić sobie spiętrzenie na Cięcińce spowodowane drzewem, krzakiem, kładką zatrzymaną pod jakimś mostem, który w pewnym momencie podmyty sam staje w poprzek rzeki powodując błyskawiczny wylew i podtopienia. A miejsc gdzie tak się stało w przeszłości można wskazać wiele.

Ostatni tydzień pokazał, że nie tylko rzeki i potoki są groźne. Równie groźne są zaniedbane zamulone i niewykoszone rowy i cieki wodne. Brak możliwości odprowadzenia wody z gruntu, który jej nie wchłaniał powodowało zbieranie się w miejscach gdzie nigdy jej nie było. Często znajdowała ona ujście w piwnicach i garażach. Na Nasze szczęście nie u Nas. Ale czy oglądając obrazki w telewizji i słuchając prognozy pogody wielu z Nas poszło zobaczyć jak wygląda „potoczek” obok domu? Czy nie trzeba zebrać trawy wykoszonej a leżącą na brzegu rowu, bo może przecież zapchać przepust i spowodować „cofkę”? A może trzeba powiedzieć sąsiadowi, aby wybrał ziemię i muł zebrany w rurze, którą dwa lata temu położył w rowie przydrożnym, jak poprawiał dojazd do domu? Bo jak przyjdzie woda to znów wszyscy będą winni, ale nie ja.

Musimy mieć świadomość, że nagłe wystąpienia rzek, potoków i spływ wody ze stoku są najgorsze, bo nie można przewidzieć, gdzie i kiedy przyjdzie nagła ulewa, która je powoduje. Jednak, gdy takie nieszczęście Nas dotknie i poniesiemy jakieś straty to miejmy chociaż przekonanie, że zrobiliśmy wszystko, co było w naszej mocy aby te straty były jak najmniejsze. Synoptycy zapowiadają niespokojne lato. Na razie mamy pogodę. Czy nie czas oby rozejrzeć się wokoło?

Niech te moje przemyślenia będą takim swoistym wypełnieniem luki informacyjnej. Niestety nie znalazłem w tych ostatnich dniach apelu Naszej władzy lokalnej, czy to opublikowanego w Internecie, czy też w postaci wywieszanych ogłoszeń, o konieczności zadbania
i doprowadzenia do właściwego stanu rowów lub cieków wodnych. A w górach pogoda zmienia się szybko. Teraz mamy pogodę. A co będzie jutro?

Raptor


Zobacz także:
Czy potrafimy chronić się przed powodzią?

Komentarze   

0 #46 loraniec 2009-10-18 17:12
mgr "Kropka" to nasz krzykliwy radny kolega bez-radnej.Był taki artykuł na forum z podpisem mgr. i od tego czasu nasz radny ma pseudonim.
0 #45 Mariusz Kąkol-Harnaś 2009-10-18 02:25
Na razie to proponuje po nękać jeszcze zarząd wód i gminę,bo na organizacje tej akcje niema co liczyć jeżeli główni zainteresowani mają to w głębokim poważaniu.Można napisać kilka pism dotyczących naszego pomysłu ...Tylko kupą mości panowie bo inaczej to lipa z tego będzie.Narazie można się zająć wstępną organizacją sprawy ...A na wiosnę zacząć działać.Jak się rzetelnie za to chwycimy to akcja wypali jak złoto...Pozdraw iam wszystkich zainteresowanyc h i oczywiście dalsze pomysły mile widziane:-)
0 #44 Grzegorz 2009-10-17 22:26
Dyskusja na temat oczyszczenia brzegów naszych potoków nabrała tempa.
Przyznaję, że sam niejako dałem początek tek dyskusji i oczywiście zaangażuję się w tą inicjatywę tylko?.
Tylko po przeczytaniu poniższych komentarzy Efesa i Raptora opadły emocje i zaczęła działać chłodna kalkulacja czyli realizm.
Do czego zmierzam?
Zastanawiam się nad skutkami, które w przypadku pojawienia się jakichkolwiek wypadków (przy pracy) czy reakcji nawiedzonych ekologów (niszczenie środowiska naturalnego), mogłyby zaszkodzić tej akcji. Jeśli nie ?dej boze cosik by sie stało? to szukali by winnych. Wracając w dn.11.10.09 do tematu Wielkiej Wody i złego stanu brzegów naszych potoków chciałem głównie niejako sprowokować właścicieli posesji graniczących z tymi potokami do jakiejś reakcji ? po prostu do posprzątania przed podwórkiem ? sprawa była by prosta. No ale jak życie pokazuje ?to pzeciez nie moje to po co się będę męczyć?.
Raptor ma rację są instytucje, które mają na takie rzeczy jak regulowanie i czyszczenie potoków pieniądze w końcu każdy z nas płaci podatki. Tylko znając polską rzeczywistość gdzieś te pieniądze znikają po drodze?
Moim zdaniem istnieje kilka wyjść, które pozwoliły by rozwiązać tą sprawę:
- najprostsze, czekać na reakcję odpowiednich służb ? tylko czy się doczekamy,
- jeśli każdy z właścicieli posesji graniczących z potokiem posprząta brzeg, myślę, że w 80% sprawa by się rozwiązała,
- spróbować zwołać ?prace społeczne? za które ktoś musiał by być odpowiedzialny, (rada sołecka, urząd gminy lub ktoś z ?ludu?)
- jeśli ktoś ma jeszcze inne pomysły dopisywać??
0 #43 Mariusz Kąkol-Harnaś 2009-10-17 17:01
Zgadzam się z Raportem że akcja taka wymaga wiele prac organizacyjnych ,ale nie wydaje mi się że nasze władze nam w tym pomogą lecz oczywiście zwrócimy się o pomoc gdy oczywiście znajdzie się ktoś jeszcze kto zgłosi chęć pomocy w takiej akcji (w co osobiście szczerze wątpię).Dam tu przykład zebrania wiejskiego na którym zgłaszaliśmy między innymi dzikie wysypiska śmieci.Zgłosili śmy ten fakt zostało to zapisane ,obiecane że zostanie zrobione,posprz ątane i załatwione.Nies tety po zebraniu został tylko protokół i pamiętny monolog głównego Gazdy:-) I znowu trzeba było wziąć sprawy w swoje ręce.Zorganizow aliśmy Wiosenny Rajd Z Portalem i co było w naszej mocy wysprzątaliśmy. Duże wysypiska z którymi dzieci i kilka dorosłych nie mogli sobie poradzić mieliśmy zgłosić do gminy i do Beskid Ekosystem.Wysyp iska zostały zgłoszone nawet dokładnie opisane gdzie co i jak.Niestety niedługo minie rok a wysypiska jak były tak są i nawet są jeszcze większe.Więc co tu możemy mówić o jakiejkolwiek obietnicy i jej dotrzymaniu.Wię c gołym okiem widać że jak ludzie nie zaczną działać na własną rękę to na nikogo niema co liczyć.Owszem może by i się udało kogoś zmobilizować ale to się wiąże z pisaniem, nękaniem, nudzeniem i ciągłym naprzykrzaniem się w odpowiednich co do sytuacji urzędach.Znam to z autopsji gdy walczyłem o drogę i o odśnieżanie...G dyby nie upór to nic by do dziś się nie działo.Ale żeby pisać i walczyć to dobrze jest mieć kilku ludzi do pomocy a jak nikomu na niczym nie zależy to co chcemy wywalczyć???Jak zaczął się temat Wielka Woda to postanowiliśmy że zasypiemy skrzynkę mailową zarządu rzek.Zasypanie wyglądało tak że "zasypały" ją dwie osoby między innymi ja...Jak widać coś to dało bo chociaż wizje lokalną zrobili no ale niestety na tym koniec.Więc co z tego wynika???Że do wszystkiego trzeba solidarnej jedności jak i do prac pod tytułem "czyny społeczne" tak też do walki i zmobilizowania władzy do działania w odpowiednim kierunku.Kto działał w takich lub innych sprawach to sam wie że bardziej zwraca się uwagę na sto pism stu ludzi niż tysiąc pism jednego człowieka...Wię c radze się obudzić bo to że spadł śnieg to nie znaczy że mamy się kłaść z niedźwiedziami do gawry...Pozdraw iam
0 #42 Raptor 2009-10-17 12:36
Bardzo fajna inicjatywa, nasuwa się jednak pewna refleksja. W zamierzchłych czasach nosiło to nazwę czynu społecznego zaczerpniętego z radzieckiego tzw. "subotnika". Za Wikipedią: "Czyny społeczne najczęściej były organizowane przez zakłady pracy, szkoły, organizacje partyjne i młodzieżowe. W czynie społecznym były wykonywane prace, przez niektórych uważane za zbyteczne, które miały jedynie przekazywać ducha wspólnego dzieła dla Ojczyzny, Polski Ludowej". Wiadomo, że w czasach centralizmu demokratycznego inspirowane one były przez władzę centralną. W czasach tych jednak lud pracujący miast i wsi nie płacił podatku od osób fizycznych. Idea obecnie wyśmiewana lecz dzięki niej ileż to przybyło parków, skwerów, placów i miejsc zabaw dla dzieci, a o drogach obecnie nazywanych gminnymi już nie wspomnę. Ówczesna władza zajmując ludzi pracą w czynie społecznym mogła spokojnie budować swoje pomniki, komitety, urzędy, domy partii itp.
Tak się zastanawiam a co zrobi obecna władza jeżeli lud pracujący miast i wsi, płacący podatki od osób fizycznych i to wcale nie małe na jej utrzymanie, zacznie wykonywać robotę do której ona jest zobowiązana? Zacznie pewnie wzorem swoich poprzedników budować dla siebie przestronne urzędy (aby petentom było wygodniej czekać na łaskę urzędnika), deptaki i miejsce spacerowe wokół urzędów (aby urzędnik mógł czynnie odpocząć na spacerze i z miłością petenta przyjąć) stawiać pomniki i robić wiele innych rzeczy za państwowe i unijne pieniądze. Bo przecież lud weźmie sprawy w swoje ręce i władzę wyręczy, gdyż sytuacja i zagrożenie własnej własności (np. wylew rzeki lub potoka) go do tego zmusi.
Nasuwa się pytanie: dlaczego Harnaś z Piotrem mają jeździć po urzędach i załatwiać pozwolenia w urzędzie, dlaczego Efes ma wspierać finansowo coś co należy do obowiązków władzy. I nie daj Boże skończy się to wszystko oskarżeniem o nielegalną wycinkę drzew lub niszczenia środowiska naturalnego np. salamandry.
Mam nadzieję, że ta dyskusja będzie miała efekt w postaci akcji mieszkańców Cięciny zainicjowanej na tym portalu. Przejętej następnie przez Naszą władzę, w tym radnych z przewodniczącą Komisji Bezpieczeństwa Publicznego i Ochrony Środowiska na czele, dokonania przez nich wszelkich urzędowych ustaleń i pozwoleń a także ubezpieczenia uczestników całej akcji, gdyż na pewno w ruch pójdą urządzenia nie zawsze bezpieczne dla ludzi. Przy udziale podmiotów, które już wielokrotnie pokazały, że potrafią wspomóc podobne imprezy np. Pan Wolny, Firma Żywiec-Zdrój, GS, i wielu innych mogłoby się to udać wiosną przyszłego roku. Oczywiście o właściwej akcji propagandowej (plakaty, ogłoszenia z ambony) nie będą wspominał. Od razu odpowiadam na pytanie: Dlaczego angażować do tego władzę? Dlatego, żeby po wielu oskarżeniach również na tym portalu o "nic nie robienie" dać jej szansę pokazania jak reaguje na oczekiwania mieszkańców i ich inicjatywy społeczne. Zwłaszcza, że do wyborów samorządowych pozostał tylko rok. A teraz idę zobaczyć jak wyglądają korytka które dostałem od Rady Sołeckiej, czy nie trzeba ich czasem wyczyścić, bo przecież dzisiaj jest "subota" przepraszam sobota.
Pozdrawiam
0 #41 Mariusz Kąkol-Harnaś 2009-10-16 21:44
Drogi Efezie dziękuje że się odezwałeś bo odrazu wstąpiła w moje serce nadzieja że coś uda nam się z działać .Myślę ze na naszych kochanych rodaków z Cięciny niema bardzo co liczyć bo podobnie jak przy wiosennym rajdzie wyszło jak wyszło i gdyby nie dzieci i nauczyciele to my jako organizatorzy sprzątalibyśmy sami te szlaki.Ja naprawdę zgłaszam chęć do zorganizowania takiej akcji.Mogę na przykład załatwić pozwolenie na takowe prace w zarządzie wód.Oczywiście zobowiąże się również do prac fizycznych związanych z ta akcją.Pozostaje tylko jedno pytanie...Gdzie są ludzie którym najbardziej powinno zależeć na tych pracach??? Oczywiście siedzą cicho bo poco parać się jakąś pracą społeczną jak znowu jest szansa że ktoś zrobi to za nich...Wstyd i to taki że aż w oczy szczypie!!! Szkoda że w naszej wsi tak tępo to wszystko idzie i tak trudno kogokolwiek z mobilizować do działania...Sza nowny Efes oferuje pomoc finansową co jest już połową sukcesu a mieszkańcy posesji obok których przebiega Loraniec nadal siedzą cicho a więc wnioskuje że nie mają dostępu do internetu lub po prostu nie zależy im na tym...Pozdrawia m
0 #40 Efes 2009-10-16 19:52
Do Harnasia - nie rozumiem z czego wnioskujesz,że Efes utracił chęci do działania - utraciłem ale łączność z internetem dlatego przez parę dni nie zabierałem głosu.A tak naprawdę to o czym miałem pisać,ja nie mogę osobiście zadeklarować udziału w pracach fizycznych ze względu na stan zdrowia,a o możliwości pomocy finansowej wspomniałem .Ale tu raczej chodzi o właściwą organizację tego zamierzenia.Nie można nikogo narażać na konsekwencje wynikające z naruszenia prawa wodnego.Roboty mogą być rozpoczęte,po uprzednim uzgodnieniu z administratorem potoków,t.j. Inspektoratem w Żywcu (ul.Bracka 30) i pod nadzorem ich przedstawiciela .Skoro jednak nie zgłaszają się chętni,to nie będzie komu nawet nawiązać kontaktu z Inspektoratem.N ajpierw trzeba zebrać grupę chętnych,następ nie uzgodnić z Sołtysem termin spotkania,upowa żnić jednego,(czy delegację) do wizyty w Inspektoracie i dopiero można przystąpić do robót.Czy to jest słomiany zapał,to się dopiero okaże.Pozdrawia m.
0 #39 Mariusz Kąkol-Harnaś 2009-10-16 14:52
Jak zwykle słomiany zapał rozbłysnął blaskiem kilku komentarzy i nagle zgasł.Tylko Piotr z deklarował chęć pomocy a szanowny kolega Efes jak by nagle stracił chęci do działania a pisał w poprzednich komentarzach że to mi brak czasu i chęci do organizowania sprzątania potoków...Widać jednak że jest inaczej...Może to te pierwsze ataki zimy przygasiły płomień w naszych mieszkańcach.Zo baczymy może babie lato które ma nadejść rozgrzeje działaczy którzy tak szybko pohamowali swoje zapędy do pracy...Pozdraw iam i nadal czekamy z Piotrem na tych chętnych do pomocy:-)))
0 #38 piotr 2009-10-13 16:41
A ktoz to jest ten mgr "Kropka"???????
0 #37 Mariusz Kąkol-Harnaś 2009-10-13 16:08
No i już jest jakiś odgłos.Więc jest nas dwóch :-)) Myślę że pomysł z ogłoszeniem takiej akcji w kościele jest bardzo dobry.A więc czekamy na dalsze zgłoszenia a jak będzie więcej ludzi i ustalimy wspólnie jakąś konkretną datę to poprosi się naszego proboszcza o ogłoszenie i możemy zacząć działać.Zimy na pewno jeszcze nie będzie i pogodne dni jeszcze nadejdą więc nie należy się zrażać tym pierwszym atakiem:-) Pozdrawiamy i czekamy na chętnych...

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Komentarze | Ostatnio dodane

Fotoforum | Ostatnio dodane zdjęcia