View Comments
Mieszkańcy Cięciny po wybuchu stanu wojennego.




Czytając komentarze do artykułu na temat stanu wojennego z zeszłego roku chciałbym podzielić się moimi odczuciami. Cięcina może jest i była na uboczu i mogło się wydawać że mieszkańców naszej wsi to nie dotyczy. Wręcz przeciwnie w Cięcinie w latach 80 tych zatrudnienie na miejscu miało zaledwie 200 może 250 mieszkańców. Zatrudnieni byli głównie w Spółdzielni ,Juhas; Gminnej Spółdzielni S.Ch. Spółdzielni drzewnej „Promed; Banku Spółdzielczym, w Szkole Podstawowej, Przedszkolu.

Było kilku rzemieślników i rolników. Większość mieszkańców zatrudniona była poza Cięciną głównie w Odlewni Żeliwa w Węgierskiej Górce. Na terenie Żywca w dużych zakładach takich jak Browar, Sprzęt Szpitalny, Ponar, Papiernia, Śrubiarnia, Futrzarnia, Garbarnia, w kilku Spółdzielniach, Szpitalu, czy w oświacie. W Bielsku Białej prawie w każdym zakładzie pracował ktoś z Cięciny. W Fabryce Samochodów Małolitrażowych, Befamie , Apenie, zakładach włókienniczych Wega ,Lenko, Bularz , Fineks, Weldoro, Codziennie kilkoma autobusami dojeżdżali na Śląsk górnicy na kopalnie Silesia, Krupiński, Manifest Lipcowy, Piast, Byli kolejarze ,kierowcy. Większość wstąpiła do Solidarności ,wielu zajmowało funkcje w komisjach wydziałowych czy zakładowych. .Związki Zawodowe Solidarność ‘Podbeskidzia, z uwagi na duże uprzemysłowienie była jedną z ważniejszych w kraju .

Do Solidarności w miejscu zatrudnienia wstępowali pracownicy umysłowi, fizyczni, bezpartyjni i partyjni. Solidarność jak tsunami porywała wszystkich. Ludzie w 90 % chcieli zmian i liczyli na odwilż. Ruch Solidarności miał całkowite poparcie Papieża Jana Pawła II , Prymasa, i całego kościoła. Nie zgadzam się z komentarzami że w Ćięcinie wielu było takich którzy z radością przyjęli wprowadzenie twardego porządku i rozprawienie się z ruchem wolnościowym. Wprowadzenie stanu wojennego 13. grudnia 81r .można było porównać do uderzenia obuchem w tył głowy. Pierwsze dni były okropne, po przyjściu do pracy nie wiadomo było co może się wydarzyć . Podam kilka przykładów osobistych i najbliższej rodziny .

W poniedziałek po przyjściu do pracy dowiedzieliśmy się że wszystkie dokumenty ,pieczątki , dotyczące Związku Zawodowego ‘Solidarność' zostały skonfiskowane i zamknięte w zakładowym sejfie, w tym czasie byłem członkiem Komisji Zakładowej. .Pocztą pantoflowa dochodziły słuchy o aresztowaniach członków K.Z. w innych zakładach w Żywcu. Czekaliśmy kiedy i po kogo przyjdą. W domu czekała następna zła wiadomość. Brat żony młody chłopak 19 lat(odpracowywał wojsko w kopalni Manifest Lipcowy) nie wrócił do domu po dniówce. Przyjechał na drugi dzień zdenerwowany zamknął się w pokoju i nie pokazał przez dobę. Przeżył pacyfikację kopalni Manifest Lipcowy, barykady ,ZOMO , ostre strzelanie, czołgi, wojsko ,negocjacje z wojskowym komisarzem.

Przyszły Święta Bożego Narodzenia i tragedia do domu nie wrócił kuzyn żony z kopalni Piast. Rodzina rozpaczała i starali się pomóc ale jak? W kopalni Piast strajkowało pod ziemią około 2000 górników od 14.12 do 28.12.81r.Był to najdłuższy protest grudnia 1981.r. do dziś pozostaje najdłuższym podziemnym protestem w świecie. Po zakończeniu strajku wszyscy zostali zwolnieni z pracy przywódców aresztowano. Po rozmowie z każdym górnikiem część strajkujących przyjęto do pracy na nowych warunkach. Z Cięciny w strajku brało udział kilku górników. Wspomnę Ryśka Wojciucha strajkował do końca przez dwa tygodnie po skończonym strajku do kopalni nie wrócił.

Pamiętam jego wspomnienia ze strajku szczególnie gdy wspominał atmosferę Wigilii. Do strajkujących górników zjechał ks,bp,Janusz Zimniok który na dole odprawił mszę. Po wspólnej spowiedzi przystąpili do komunii udzielonej osobiście przez ks.bp ., Rysiek zmarł nagle w październiku b.r. Podobne wydarzenia dotknęły wielu innych mieszkańców. Dam przykład rodziców których synowie odbywali zasadniczą służbę wojskową. Nie mieli żadnych wiadomości gdzie przebywają i co się z nimi dzieje. Wielu naszych rodaków w tym czasie była za granicą, gdzie wyjechali do pracy. W tym czasie nie mieli możliwości kontaktu z żonami, mężami, dziećmi, rodzicami. Trwało to kilka miesięcy i doprowadziło do wielu nieporozumień. Myślę po latach że większymi bohaterami byli strajkujący dobrowolnie pod ziemią niż internowani.

Co pozostało w pamięci po okresie pierwszych dni stanu wojennego to atmosfera codziennych mszy św. za Ojczyznę w starym Kościele Świętej Katarzyny przepełnionym do maksimum. Na zewnątrz trzaskający mróz a w środku Boże Coś Polskę.

Stefan Piela


Zobacz także:
Stan wojenny w Cięcinie i wspomniane komentarze czytelników