- Szczegóły
- Opublikowano: 14 grudzień 2011
Po ówczesnej niedzieli 13. grudnia wróciliśmy do pracy, życia codziennego, czy tak było?Wczoraj obchodziliśmy 30. rocznice wprowadzenia stanu wojennego w Polsce. A jak w tamtych dniach toczyło się życie w Cięcinie, w naszej Gminie?
Ci którzy pamiętają tamten czas niech napiszą parę słów jak to wtedy widzieli z perspektywy naszego regionu, naszych zakładów pracy. Każdy głos się liczy.














Komentarze
Normalna sprawa że niema co przyrównywać miasta do wsi. Samo mówi to za siebie że nikt z mieszkańców nie opisał czegoś szczególnego. Z resztą nie pojawiła się żadna odpowiedź :-)
Pozdrawiam !!
pójdziemy w góry to sobie porozmawiamy ok?
A nie pytałeś jak wyglądał poniedziałek po 13 grudnia?
Pozdrawiam Krzysiek.
Pewnie że teraz mamy internety cuda niewidy ale to życie nie jest takie jak było wtedy bo jeszcze w tych czasach ludzie jakoś inaczej żyli. Spotykali się pomagali sobie nawzajem przy budowach domów itp. Większa więź między ludzka panowała na pewno. Pisałeś o czasach Gierkowskich gdzie życie było na kredyt. A teraz co ?? Nie na kredyt?? Kasa wyprowadzana z Polski na wszystkie możliwe sposoby. Nic się nie opłaca,fabryki kiedyś prężnie działające masowo padły. Obcy inwestor ma większe prawo na Polskim rynku niż rodzimy przedsiębiorca któremu rzuca się na każdym kroku kłody pod nogi. Czy to jest ten wymarzony system o który walczyli Polacy??
To dziadostwo które jest teraz jest gorsze jak komuna tylko że bardziej kolorowe i przyjemniejsze dla oka:-) legalne rozbiory trwają a amerykanizacja naszego kraju wkrada się wszędzie i na każdym kroku. W telewizji i radiu już zasypują nas kolędami zza wielkiej wody i mikołajami w towarzystwie elfów :-)Boże ty widzisz i nie grzmisz jak Polak schodzi na psy.Ja osobiście obecnymi czasami jestem przerażony a nie chce nawet myśleć co będzie za dziesięć piętnaście bo coś mi się zdaje że cały ten grajdołek zwany Unią Europejską padnie jak przysłowiowe "zmięte dwajścia "...
Lecą stwierdzenia że nie było nic w sklepach ale było w kieszeni. Były pieniądze i wszystko dało się załatwić. Były kolejki ale było za co kupić i nikt głodny nie chodził.Teraz wszędzie obserwujemy przepych uginające się pod towarem półki a ludzie niestety nie zawsze mają za co kupić te cuda które funduje nam obecny system. Co z tego że na składach budowlanych mamy tysiące ton towarów jak nie mamy tysięcy złotych aby ten towar kupić. Za czasów komuny powstało wiele budynków murowanych i ludzie nie są zadłużeni na 30 lat chodź niektóre rodziny były wielodzietne a teraz nigogo nie było by stać mieć dziewiątkę dzieci i budowę.
Ciężko mi teraz stwierdzić i porównywać te czasy bo nie pamiętam ich tak dokładnie ale przytaczam tutaj wspomnienia ludzi z różnych środowisk społecznych którzy wcale nie narzekają na czasy komuny przyrównując do nich obecne czasy.
Wiadomo że ostatnie lata były nakręcane tak aby ten system upadł i tak się stało ale czy tak bardzo było źle nie jestem wstanie stwierdzić bo nikt starszy jakoś niema ochoty się wypowiadać:-)
niech mnie ktoś oświeci ale na ponad 4 000 mieszkańców naszej tylko miejscowości było kilku co widziało, przeżyło i potrafi coś o tamtym czasie w Cięcienie powiedzieć. co się wtedy działo, nic?
na temat stanu wojennego mogę napisać parę słów
z perspektywy Krakowa.
Nie było komputerów ani Internetu namiętnie słuchałem
Radia .Byłem zdziwiony że zamiast ulubionej
muzyki nadają marsze dopiero w TV zobaczyłem
orendzie wiecie czyje i dowiedziałem się o
"wronie". Pojawiły się mieszane uczucia strach o rodzinę
i nienawiść. Ta się tylko pogłębiła.
W poniedziałek pojechałem do warsztatu i około
południa pojawił się jedyny klient
z dużą plakietką "Solidarność" w klapie
marynarki i do tej pory nie wiem
czy miałem do czynienia z bardzo odważnym
człowiekiem czy z prowokatorem?
Później godzina milicyjna patrole zomo na
skrzyżowaniach ulic ogrzewające się
przy koksiakach. Robotnicy Huty Lenina
zabarykadowali się w zakładzie wojsko otoczyło
ich szczelnym kordonem - młodzi żołnierze
stali na niezwykle silnym mrozie niektórzy
z nich mdleli a ludzie z okolic przynosili im
coś do zjedzenia i ciepłe napoje (wiem to
od chłopaka który to odchorował)
Hutę wzięli szturmem ale w wozach
bojowych zasiadło zomo.
Tych parę słów skreśliłem na zachętę dla tych
co mogli by napisać jak to było w Cięcinie.
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.