To zupełnie przedziwna rzecz te dróżki.
Wczoraj od godz. 11.00 w Kalwarii Zebrzydowskiej grupa ponad 150 pątników z Cięciny wędrowała spod Bazyliki, po dróżkach Matki Boskiej. Wcześniej bo o godz. 10.00 w Sanktuarium Maryjnym odbyła się msza św. na rozpoczęcie pielgrzymowania. Grupie pątników przewodniczył ks. Dawida Szewczyk.
Dzieci, młodzież i dorośli, wsłuchiwali się w rozważania przy 24. stacjach oraz odmawiali w przejściach między nimi różaniec. Pogoda zapowiadała się dobrze, a na miejscu błękit nieba i gra kolorów na drzewach za pomocą promieni słonecznych zrekompensowało pierwszy jesienny przymrozek. Kilka minut po godzinie 15.00 pielgrzymowanie po dróżkach zakończyło się błogosławieństwem, na placu przed kościołem. W promieniach już pomału zachodzącego słońca wszyscy udali się jeszcze na mały posiłek i ruszyli do swoich domów.
Dróżki rozlokowane są na obszarze 6 kilometrów kwadratowych, a długość każdej to ok. 7 kilometrów. Część obiektów na Dróżkach to arcydzieła architektury: np. Domek Matki Bożej, Pałac Piłata, Kościół Ukrzyżowania.
Był to już trzeci zorganizowany wyjazd z Cięciny na dróżki kalwaryjskie. Rodzącą się powoli tradycję zapoczątkował w 2018r. ks. Grzegorz Badura, rok później odbyła się druga pielgrzymka pod przewodnictwem ks. Bogusława Szwandy. W 2020r. niestety wyjazd nie doszedł do skutku ponieważ pandemia i lockdown zablokowały tego typu wyjazdy. W tym roku pomału wychodzimy z domów i wędrujemy. Będąc ciągle w ruchu jesteśmy w stanie osiągnąć równowagę fizyczną i duchową w życiu. Można to przyrównać do jazdy na rowerze. Aby osiągnąć równowagę na rowerze trzeba być ciągle w ruchu.
Poniżej fotorelacja
fiddler