- Szczegóły
- Opublikowano: 04 grudzień 2011
Jak to było z tą Węgierską Górką? Zapraszamy do lektury.Artykuł ten ma być odpowiedzią na pytania: Kiedy powstała Węgierska Górka, jaka była geneza tej miejscowości i co tak naprawdę oznacza ta nazwa?
W wielu przewodnikach turystycznych możemy przeczytać, że pierwsze wzmianki o Węgierskiej Górce pochodzą już z 1477 roku. Gdzie możemy szukać tych wzmianek? Oczywiście u sławetnego kronikarza żywieckiego Andrzeja Komonieckiego, który w swoim „Dziejopisie Żywieckim" podaje pod datą 1477 r. informację, że ówcześnie panujący na zamku żywieckim Mikołaj Komorowski, został wezwany przez króla węgierskiego Macieja Korwina, aby oddał swe ziemie pod panowanie węgierskie. Kiedy wieści o tym dotarły do króla polskiego Kazimierza Jagiellończyka, tenże wysłał do Żywca posłańców, by „zepsowany umysł Mikołaja Komorowskiego naprawili".
Było już jednak za późno, gdyż Komorowski przysiągł posłuszeństwo królowi węgierskiemu. Król polski postanowił wysłać na południe starostę Jakuba Dembińskiego, który ze swym wojskiem przez siedem tygodni prowadził działania wojenne przeciwko Komorowskiemu, zakończone zdobyciem zamków w Barwałdzie i w Żywcu. Z rozkazu starosty zamek żywiecki (Komoniecki sugeruje, że był to stary zamek na górze Grojec) został zburzony, zaś miasto Żywiec spalone. Dopiero wówczas Mikołaj Komorowski pofatygował się do Krakowa do króla polskiego, by wybłagać dobrotliwość królewską i odszkodowania szukać. Kazimierz Jagiellończyk zaproponował mu oddanie majętności w chełmskiej ziemi, lecz Komorowski odmówił. Postanowił szukać ponownie pomocy u króla Węgier, jednakże się jej od owego nie doczekawszy, znów się do Polski nawrócił. Król polski oddał mu zabraną ziemię żywiecką i dorzucił jako rekompensatę za zniszczenia krasnostawski powiat. Zdecydowano wówczas o postawieniu na terenie Węgierskiej Górki szańców, które miały strzec przed najazdem króla węgierskiego Macieja Korwina.
Komoniecki pisze także, że spalone miasteczko Żywiec musiało się wówczas ze starego miejsca na nowe przenieść i pobudować. Czytamy zatem, że w Węgierskiej Górce postawiono szańce. Czy zatem w 1477 roku Węgierska Górka jako osada już istniała? Otóż nie. Nie było jeszcze wtedy takiej osady, a ziemie, na których obecnie leży Węgierska Górka, przynależały wówczas do Cięciny. Jak wiemy, Cięcina była wzmiankowana już w spisach świętopietrza za lata 1325 - 1358 jako Ecclesia De Czencina (Czaczyna). Dlaczego zatem Komoniecki wspomina o Węgierskiej Górce?
Należy pamiętać, że Andrzej Komoniecki żył w latach 1658-1729, zaś kronikę swą spisywał prawdopodobnie od 1699 r. aż do swojej śmierci. W swej kronice posiłkował się z całą pewnością starszymi dokumentami historycznymi, takimi jak np. Kronika Polska Marcina Bielskiego, którą wydano kilkakrotnie w latach 1551-1597, a także innymi kronikami, zapiskami i rękopisami, które w większości nie dotrwały do naszych czasów. W jednym z takich dokumentów odnalazł zapewne informacje dotyczące opisanych powyżej wydarzeń z roku 1477. Za życia Komonieckiego istniał już folwark, który wydzielono z terenu Cięciny i w skład którego włączono potem wiele innych pobliskich miejscowości. Folwark ten nazwano „Węgierską Górką", ale była to nazwa określająca nie nowo powstałą osadę, lecz - jakbyśmy dzisiaj powiedzieli - nowe gospodarstwo rolne albo nowy zakład pracy.
Zatem Komoniecki i jemu współcześni określali te zabrane Cięcinie tereny już mianem „Węgierskiej Górki". Pisząc o tych wydarzeniach z 1477 roku Komoniecki chciał po prostu uzmysłowić czytelnikowi, gdzie te szańce pobudowano. Czytamy bowiem: „Pod który czas szańce w Węgierskiej Górce mogły stanąć, których znaki dotąd są" . Dotąd są, czyli do czasów, w których żył Komoniecki, kiedy istniał już folwark zwany „Węgierską Górką". Zatem twierdzenie, że pierwsze wzmianki o Węgierskiej Górce pochodzą z 1477 r. jest jak najbardziej błędne. Powinno się pisać, że pierwsze wzmianki o „terenach, gdzie zbudowano szańce", na których obecnie leży Węgierska Górka, pochodzą z 1477 roku. Na potwierdzenie tego, że Węgierskiej Górki jako osady nie było jeszcze za życia Komonieckiego („Dziejopis" kończy się na roku 1728) wskazuje brak wzmianki o niej w części zawierającej opis wsi państwa żywieckiego. Komoniecki wymieniał tutaj wszystkie ówczesne osady państwa żywieckiego i wyjaśniał ich nazwy.
Informacja, że „pierwsze wzmianki o Węgierskiej Górce pochodzą z 1477 r." znalazła się już niestety nawet w Wikipedii, co będzie rodziło za sobą błędne wyobrażenie o początkach tej miejscowości.
Istnieją przynajmniej 3 legendy tłumaczące powstanie osady Węgierska Górka. Pierwsza z nich nawiązuje bezpośrednio do wspomnianych już szańców, które miały zostać wzniesione do obrony przed królem węgierskim Maciejem Korwinem. W trakcie zatargów o Żywiec pomiędzy królem polskim a węgierskim jakowyś Węgrzy mieli zaświadczać, że tereny, gdzie dziś położona jest Węgierska Górka, są im przynależne. Aby nie popełnić krzywoprzysięstwa i obronić swój interes, postanowili nasypać do nogawic spodni trochę ziemi przywiezionej ze swojej ojczyzny. W trakcie składania przysięgi mieli uklęknąć i zaświadczać, że ziemia, na której klęczą jest węgierska. Ponoć fortel ten się nie udał, zaś z ziemi z nogawic spodni usypano „górki". Zatem według podania od tych „węgierskich górek" powstała nazwa Węgierska Górka. Oj sporo ziemi musieli mieć w nogawicach ci Węgrzy, skoro udało usypać się z niej kilka górek. Inna wersja tej legendy mówi, że rozprawa sądowa, rozstrzygająca ten graniczny spór, miała się odbywać na jakiejś „górce", gdzie to wspomniani Węgrzy mieli klęczeć i przysięgać.
W zbiorze podań i legend, które zebrał Wawrzyniec Miesiączek w książce pt. „Pogodki spod Lipowskiej" czytamy: „Kiesik dzewi daleko za groniami, za lasami, na Węgrak, w Peście mioł król syna. Kie un, tyn syn, dorós, kcioł go ociec ozynić za jakom pryncyzne lebo grofionke, nale jemu się zodno nie zwidziała s tyk, co mu ik ociec raił. Pytoł jyno ojca, coby mu pozwolił wywędrować we świat, w daleki kraje, to se kany znojdzie w dalekim świecie wele swoi podoby jakom dziywke i ozyni się ś niom. Ociec się zgodził i pedzioł, ze chojby una, ta dziywka, co se jom syn wybiere, była chudobno i nie s pańskigo rodu, to jom przijmie za synowom, jyno coby mu syn poprzisiąg, co weźnie ś niom ślub nie kany indzi, ba jyno na węgierski ziymi." I tak królewicz trafił do Polski, gdzie na żywieckiej ziemi w dolinie rzeki Soły napotkał swą ukochaną. Królewicz postanowił nie szukać już dalej a zakochawszy się w góralce, zamieszkał z nią na jakiś czas. Postanowili się pobrać, lecz góralka nie chciała opuścić rodzinnych stron i udać się z królewiczem na Węgry. Zmartwiony wyjawił jej, że przyrzekł ojcu, iż kiedy będzie się żenił, ślub weźmie na węgierskiej ziemi. Dziewczyna poradziła mu tedy, aby pojechał na Węgry i przywiózł stamtąd tyle ziemi, ile tylko będzie mógł. „Jako mu doradziła, tak zrobił. Pojechoł do Węgier i prziwióz tamstela moc ziymi węgierski. Usuł ś ni spory kopiec, takom dości hodnom górke. Na ty górce ustawił ontorzi wzion przi nim ślub ze swojom nomilsom, na ty węgierski ziymi, bez co rzetelnie przisięge wykonoł i piyknom a dobrom babe dostoł.(...) Ostoł w groniak na wdy. Prziwiod ze sobom mnogi lud madzierski, wyrąboł i wykorcowoł uboc i rowień wele rzyki, kany konia poił, kie to piykne dziywce przi wodzie napotkoł. Uzdajoł haw pote walnom dziedzine, co się od ty usuty górki z węgierski ziymi nazywo do dziś dznia - Węgiersko Górka."
Trzeba też przytoczyć kolejną miłosną opowieść, traktującą o romansie króla Jana Kazimierza z węgierską cyganką z Milówki, kiedy to król bawił w Żywcu, uciekając przez Szwedami. Spotkania pomiędzy królem a cyganką miały odbywać się ponoć na „górce" w miejscu obecnie zwanym Węgierską Górką. Jak podaje dalej legenda, Milówce pozostała z tego czasu pamiątka w postaci herbu miejscowości, zawierającego serce przebite strzałą.
Jako ciekawostkę można też przytoczyć historię podaną przez Zofię Raczka w książce pt. „Żywiec. Rys historyczny od powstania miasta do 1918 r.", odnotowaną z kolei w kronice parafialnej Franciszka Augistina. Wynika z niej, że na początku XIII w. teren Żywiecczyzny miał należeć do węgierskiej rodziny Turzonów, którzy zajmowali się poszukiwaniem minerałów na Grojcu oraz na terenie Węgierskiej Górki, a miejsce ich prawdopodobnego wydobywania nazywane było „górą". Historia ta pochodzi jednak dopiero z XIX wieku i jak się przypuszcza, jej autor Franciszek Augustin był obdarzony bujną wyobraźnią.
Tyle o legendach a jak było naprawdę? W drogiej połowie XVI wieku zaczęły się pojawiać na terenie Żywiecczyzny folwarki. Pierwszy powstał latach 1567-1568 na terenie Sporysza, kiedy to Krzysztof Komorowski wykupił od mieszczan ziemię, zaś miejscowych chłopów przeniósł na gorsze grunta na górze Grojec. W 1608 r. Państwo Żywieckie objął we własny zarząd Mikołaj Komorowski, który założył wówczas folwarki na terenie Starego Żywca, Jeleśni, Lipowej i Wieprza. Nieco później powstał folwark nazwany „Węgierska Górka". Nie znamy dokładnej daty jego założenia, ale stało się to na pewno przed rokiem 1622. Wtedy to, jak wynika z relacji Andrzeja Komonieckiego, miejscowi zbójnicy napadli i zrabowali dwór w Nowym Rychwałdku, a także „na folwarku wieprzskim urzędnika Mikołaja Wojnarowskiego zmęczyli. Także na Węgierskiej Górce folwarku i na Lipowej nabiały pobrali i co było zrabowali".
Komorowski przy tworzeniu folwarków stosował rugi wobec chłopów tzn. przenosił ich siłą na inne, mniej urodzajne grunta. Rozwijanie gospodarki folwarcznej stwarzało Mikołajowi Komorowskiemu nowe źródło dochodów. Zatem założony przez niego na terenie Cięciny folwark nazwano „Węgierską Górką", w znaczeniu - jako nowo powstałe gospodarstwo rolne nastawione na produkcję towarów rolnych i hodowlę. Komorowski wprowadził bowiem dla miejscowych chłopów szereg powinności, podwyższał im czynsze, a przechodząc na gospodarkę folwarczną, wprowadził pańszczyznę. Ponadto zmuszał on również napływowych pasterzy wołoskich do stałego osiedlania się, by wymóc na nich takie same świadczenia. Wołosi musieli zrezygnować z koczowniczego trybu życia i sukcesywnie opuszczać hale i polany w górach. Osiedlali się nad rzekami i potokami, tworząc przyszłe osady zwane wsiami zarębnymi. Wiele tych wsi weszło potem w skład wspomnianych folwarków. Chłopi, broniąc się przed wyzyskiem i uciskiem, zaczęli uciekać głównie na Orawę. Ucisk chłopów był tak duży, że ci nie wytrzymywali i zdarzało się, że nawet dopuszczali się uśmiercenia urzędników folwarcznych. W „Dziejopisie" Komonieckiego czytamy, że w 1662 r. chłop Jan Jantoł, który był bity przez urzędnika folwarku Węgierska Górka Michała Ormiańca, zabił go siekierą przy karczmie w Cięcinie.
Ponadto pod datą 1706 r. Komoniecki pisze: „Tegoż roku in mense Junio (w miesiącu czerwcu) nowe folwarki w Zabłociu, w Cięcinie, w Lipowej i na Jeleśni założono i zbudowano dla jałowizny, pozganiawszy poddanych z tych gruntów, co przedtym na tych miejscach siedzieli".
Franciszek Lenczowski w „Inwentarzach dóbr żywieckich z XVIII wieku." podaje, że folwark, zwany też kluczem węgierskogórskim, liczył w 1715 r. dwanaście wsi tj. Cięcina. Cisiec, Milówka, Sól, Rajcza, Ujsoły, Nieledwia, Kamesznica, Szare, Żabnica, Rycerka i Radeczka. Zatem i w tym przypadku nie ma mowy o wsi Węgierska Górka. Nazwą „Węgierska Górka" nadal określano ogromne, bo liczące aż 12 wsi, gospodarstwo rolne, obejmujące całą południową Żywiecczyznę. Teren, gdzie obecnie leży Węgierska Górka, w 1715 r. należał nadal do Cięciny.
O ile w przypadku Cięciny nie ma tak naprawdę źródeł historycznych, które w jednoznaczny sposób opisałyby powstanie osady, to w odniesieniu do Węgierskiej Górki możemy się pokusić o stwierdzenie, że jej zaczątki sięgają lat 1608-1622. Trzeba bowiem zauważyć, że taki folwark musiał mieć jakąś siedzibę, w której mieścił się zarząd folwarku. Z czasem na jego terenie zaczęły osiedlać się rodziny urzędników zarządzających folwarkiem, nowi wołoscy osadnicy i chłopi, którym oddano lub darowano grunta pod uprawę. Tak było do roku 1838, kiedy to ówczesny właściciel majątku żywieckiego Adam Wielopolski zaczął budować na gruntach folwarku „Węgierska Górka" hutę żelaza. W „Słowniku geograficznym Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich", który był wydany w latach 1880-1902, pod hasłem Węgierska Górka czytamy już, że jest to „przysiółek i stacja drogi żelaznej państwowej na linii Kraków-Zwardoń, w powiecie żywieckim. Należy do gminy Cięcina." Węgierska Górka pozostawała przysiółkiem Cięciny aż do 1954 r., kiedy to na podstawie ustawy z dnia 25 września 1954 r. o osiedlach i radach narodowych osiedli, wprowadzono reformę administracyjną kraju. Utworzono wówczas tzw. gromadę Węgierska Górka. Na podstawie Rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 29 listopada 1957 r. utworzono osiedle Węgierska Górka. Rozporządzenie weszło w życie w dniu 1 stycznia 1958 r. i odtąd Węgierska Górka zaczęła funkcjonować samodzielnie jako tzw. osiedle typu miejskiego, ze statusem pośrednim między wsią a miastem. Osiedla typu miejskiego funkcjonowały do 1972 roku, kiedy to zostały zniesione, części z nich nadano prawa miejskie, a część zaliczono do wsi. Gromady zaś zastąpiono gminami.
Skąd się jednak wzięła ta nazwa „Węgierska Górka" i co ona faktycznie oznacza? Władysław Lubaś w swojej pracy pt.: „Nazwy miejscowe południowej części dawnego województwa krakowskiego" podaje, że jest to nazwa topograficzna, którą miejscowość przejęła od pobliskiej góry, zwanej „Węgierską Górką". To często spotykany przypadek, kiedy osady, leżące nad rzekami, potokami lub pod górami, przejmują od nich nazwy. Mamy dzisiaj przecież miejscowości zwane Kiczora, Łysina czy Ostre, które leżą u podnóża lub na stokach gór o takich samych nazwach.
We wspomnianym już „Słowniku geograficznym Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich" - w tomie 13 na stronie 251, oprócz hasła Węgierska Górka jako przysiółek, odnajdujemy też następne hasło:
„Węgierska górka (drugi człon pisany małą literą) - wzniesienie o wysokości 511 metrów w południowej stronie wsi Cieciny, w powiecie żywieckim, pod 36 ° 48 ‘ wschodniej długości geograficznej a 49 ° 36 ‘ północnej szerokości geograficznej. Stanowi część ostatnich stoków podkarpackich, wysuwających się pomiędzy potokami Ciecinem a Żabnicą. Przedstawia płaski garb wśród otaczających ją dolin, spad łagodny na północ ku dolinie Soły, więcej stromy z innych stron. Względne wzniesienie nad doliną Żabnicy 73 metry. Niegdyś dobywano tu rudy żelazne."
Powyższy opis, sporządzony w latach 1880-1902, przystaje tylko do jednego wzniesienia, którym jest Bukowina. Autorzy „Słownika" pomylili się jednak, podając błędną współrzędną długości geograficznej. Wschodnia długość geograficzna 36 ° 48 ‘ to okolice Charkowa na Ukrainie. Być może zaszła tu jednak jakaś pomyłka w druku. Współrzędne geograficzne Bukowiny to N 49° 35'50.29 E 19°7'57.05. Tylko jedno wzniesienie w okolicy ma wysokość oscylującą w granicy 511 m n.p.m. Dokładna wysokość Bukowiny to 509,7 m n.p.m. Zatem XIX-wieczni kartografowie niewiele się pomylili. Ciekawa jest też wzmianka o dobywaniu rud żelaznych. Po uruchomieniu huty w Węgierskiej Górce podstawowym surowcem do produkcji metalu była ruda syderytowa, której głównym składnikiem jest właśnie żelazo, wydobywana metodą odkrywkową min. na terenach Kamesznicy, Ujsół, Milówki, Jeleśni i Rychwałdu. Niewykluczone zatem, że szukano jej też w obrębie wzniesienia Bukowina.
Skąd się jednak wzięła nazwa „Węgierska Górka" na określenie tego wzniesienia? Każdy z nas wie, co znaczą słowa „węgierski" i „górka". Bukowina nie jest wysoką górą tylko raczej „górką". Ale dlaczego „węgierską"? Otóż Stanisław Rospond w swoim „Słownika etymologicznym miast i gmin PRL" podaje, że przymiotnik „węgierski" nierzadko dodawany był do nazw miejscowych i terenowych np. Węgierska Wola. Oznaczał nie tylko tego, kto pochodził z Węgier, ale też napływową ludność wołoską, która przybyła do nas z południa i to niekoniecznie z terenu Węgier. Węgrami nazywano też wędrownych kramarzy, handlarzy domokrążców, którzy pochodzili z gór. Możemy zatem wysnuć przypuszczenie, że teren wzniesienia Bukowina nawiedzili na przełomie XVI i XVII wieku jacyś pasterze wołoscy, którzy wycięli tutaj las bukowy i osiedlili się. Być może wśród miejscowej ludności Cięciny i Żabnicy górę tę nazywano zawsze Bukowiną, zaś określenie Węgierska Górka pojawiło się w czasach zbliżonych do powstania folwarku „Węgierska Górka". Być może to urzędnicy folwarczni w ten sposób ochrzcili tę górę z racji tego, że osiedlali się na niej pasterze wołoscy czyli węgierscy. Tego nie wiemy. Faktem jest jednak, że nazwa „Węgierska Górka" powstała i że pierwotnie określała wzniesienie górskie, u podnóża którego prawdopodobnie powstał folwark. Po powstaniu folwarku przejął on na siebie tę nazwę. Z czasem nazwa ta zaczęła oznaczać też osadę, która rozwinęła się na gruntach tegoż folwarku. Nazwa góry „Węgierska Górka" zanikła i powróciła na mapy jako miejscowa Bukowina.
Można się też pokusić o inną etymologię nazwy „Węgierska Górka". Przymiotnik „węgierski" zapewne odnosi się do napływowej ludności wołoskiej, przybyłej z południa tzn. ze Słowacji, Węgier, Mołdawii, Rumunii czy nawet z Bałkanów. Słownictwo gwary żywieckiej pełne jest zapożyczeń z innych południowych języków. Wraz z napływem ludności wołoskiej miejscowa ludność przejmowała od nich nie tylko słowa, które były całkowicie obce i brzmiały inaczej, ale też słowa typowe dla języków słowiańskich, mające jednak nieco inne znaczenie. Najbliżej nam było do terenów Słowacji, która w tamtych czasach znajdowała się pod panowaniem węgierskim. O związkach osadniczych i wzajemnych stosunkach migracyjnych Żywiecczyzny i Słowacji świadczą m.in. nazwy wsi Mutne (po polsku winno brzmieć Mętne), wsi Złatna (Złotna), góry Młada Hora (Młoda Góra), potoku Czerna (Czarna), potoku Słanica (Słonica) i wiele innych. Niewątpliwie nazwy te nadali nam pasterze wołoscy pochodzący z terenu dzisiejszej Słowacji. Należy też wspomnieć o pewnym odchyleniu znaczeniowym w języku słowackim, a mianowicie słowo „góra" (słowacka „hora") oznacza nie tylko „górę", ale też „las". Słowacy mają takie powiedzenie: „Nosiť drevo do hory" co znaczy „nosić drzewo do lasu" czyli „robić coś bez sensu, coś zbytecznego". Na pobliskiej słowackiej Orawie mamy dwie wsie tj. Suchá Hora oraz Krásna Hôrka. Nazwa tej pierwszej oznacza „suchy las", czyli osadę założoną pośród suchych, uschniętych drzew. Nazwa Krásna Hôrka nie oznacza wcale „pięknej górki" tylko „czerwony, uschnięty las". Tu również założono osadę pośród uschniętego lasu. Wszyscy wiemy, że uschnięte igliwie świerka barwi się na kolor rudy, czerwony. Zatem i nasza polska nazwa góry „Młada Hora" (góra w gminie Ujsoły) nie będzie oznaczała „młodej góry", tylko szczyt, gdzie rośnie „młody las, młodnik". Mając powyższe na uwadze, można byłoby wysnuć wniosek, że nazwa „Węgierska Górka" oznacza wzniesienie porośnięte lasem, gdzie osiedlili się pasterze wołoscy pochodzący ze Słowacji. Bezspornym pozostaje bowiem fakt, że teren tej góry porastał kiedyś las bukowy, o czym świadczy nazwa Bukowina.
Podsumowując powyższe rozważania, można stwierdzić, że „Węgierska Górka" jest niewątpliwie nazwą topograficzno-etniczną, związaną z obiektem topograficznym, jakim są góra, bądź las oraz odnoszącą się do grup narodowościowo-kulturowych, zamieszkujących dany teren, w tym przypadku Wołochów-Węgrów-Słowaków.
Paweł Piątek














Komentarze
Niestety w tym roku raczej piękna góralska oprawa nie uświetni tegorocznej pasterki.Może nawet gdyby nasze władze się zgodziły to niestety na obecną chwilę nikt nie chce za grać w naszym kościele. Ciekawe czyja to zasługa ...
A w kwestii powstania Węgierskiej Górki - nie ma o co kruszyć kopie, takie są fakty czy się nam podobają czy nie.
Mój poprzedni komentarz miał służyć temu aby mieszkańcy Cięciny i naszej gminy poznali kawałek historii swojej miejscowości.
Przykład.
Na wspomnianej stronie ukazał się najnowszy numer Nowin z Gminy. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie to, że wstawiony został 23.12.2011 r. a najnowszy numer to 50/2009.
Nie pozostaje mi nic innego jak wzorem OPG WG życzyć wszystkim przyjemnej lektury na święta, wszak zdaniem OPG jutro Wigilia a za niewiele ponad tydzień wejdziemy w 2010 r.
PS. W fotoforum zrzut z gminnej strony internetowej
Pozdrawiam :sad:!!
pozdrawiam
Cięcina vs. Węgierska Górka. Vs -versus znaczy tyle samo co kontra, przeciw. Uzywa sie go najczęściej gdy ktoś z kimś walczy, np Real vs. Juventus albo Adamek vs. Gołota. Nie powinny komentarze być sprowadzone do tego.
Druga sprawa jest taka że powstanie Węg. Górki jest częścią historii Cięciny i trudno nie odnosić sie do tych faktów tym bardziej że działo się to całkiem nie dawno.
Nie ma antagonizmów między mieszkańcami Cięciny i Górki, przynajmniej ja nie spotkałem sie z takimi przypadkami.
Problem nierównego traktowania już od kilkunastu lat jest zdecydowanie mniej widoczny. Natomiast to że są w Węgierskiej Górce nadal takie osobniki którym się wydaje że mieszkają niemalże w mieście a oni są niemalże mieszczanami jest prawdą. Są to osobniki nieliczne ale robiące wiele hałasu. Ja słysząc wypowiedzi takich pseudomieszczan śmieję sie i traktuję jako swego rodzaju folklor.
Oczywiście powinniśmy pamiętać o naszej historii i dbać, by była należycie i zgodnie z prawdą przekazywana następnym pokoleniom. Róbmy to tylko w odniesieniu do naszej własnej historii a nie w oparciu o historię wsi czy gmin ościennych. W ten sposób ustrzeżemy się budowania i podtrzymywania antagonizmów pomiędzy Cięcinianami i Górczanami. Wiadomo jest, że nie wszyscy musimy się nawzajem kochać i na pewno znajdą się osoby, które będą deprecjonować mieszkańców innych wsi czy miast. Nigdy jednak nie miałem poczucia, że jestem gorszy od moich kolegów czy przyjaciół z WG.
Pamiętajmy zawsze, że zgoda buduje... a kłótnie wręcz odwrotnie
pozdrawiam
Jak w latach 50tych powstawała Węgierska Górka był nawet taki plan aby zająć zdecydowanie większy obszar Cięciny. Jako Cięcina miała zostać tylko górna część od torów wzwyż oraz Potok.
Do kolegi Benobiego:
Komentowanie artykułu powinno odbywać się na zasadzie wymiany poglądów, dyskusji o faktach.Określe nie dyskusji jako -Cięcina przeciw Węgierskiej Górce- jest troche niestosowne i może prowadzić do komentarzy typu- jedni przeciw drugim. A nie o to chodzi chyba w tej dyskusji.
Jak już tak jest że zyjemy w ramach jednej gminy to współpraca jest wręcz konieczna, ale nie wolno absolutnie zapominać o przeszłości a fałszowanie historii jest niedopuszczalne .
Jako Cięcinianie powinniśmy chronić naszą tożsamość i przekazać młodszemu pokoleniu.
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.