- Szczegóły
- Opublikowano: 22 listopad 2009
Wspomnienie Hubertowskiego polowania.
W dniu 7 listopada na terenie Cięciny odbyło się polowanie Hubertowskie koła łowieckiego "Knieja" w Cięcinie. Polowanie to - obok polowania Wigilijnego - należy do najbardziej uroczystych w kalendarzu myśliwskim. Dlaczego? Otóż właśnie św. Hubert jest patronem myśliwych i w dniu jego imienin (dokładna data to 3 listopada) obchodzą oni swoje święto. Specyfika polowania Hubertowskiego polega na tym, że w tym dniu nie jest najważniejszy wynik łowów czyli w gwarze łowieckiej "pokot". Ważna jest tego dnia możliwość spotkania z kolegami myśliwymi, powspominanie dawnych czasów, wrażeń z przeżytych polowań, a także - z racji okresu w jakim przypada - wspomnienie kolegów, którzy odeszli już do krainy "wiecznych łowów". Na polowaniu Hubertowskim, odbywa się rówmież uroczyste ślubowanie nowo wstępujących członków myśliwskiej braci. Koło łowieckie "Knieja" w Cięcinie polowanie Hubertowskie rozpoczyna tradycyjnie mszą świętą przy kaplicy na Przegibie, nastepnie po zbiórce myśliwi ruszają na łowy. Dzień kończy się uroczystą biesiadą. Tego roku oprócz licznie zgromadzonych lokalnych myśliwych swoja obecnością zaszczycili nas Wójt Gminy Węgierska Górka oraz przedstawiciel Nadleśnictwa Węgierska Górka.
autor: M.P.














Komentarze
Pozdrawiam.
A jak wszedł Jeleń to za to że mu zagradzaliśmy to rozj,,,ł pół pola dopiero jak kupiliśmy drut kolczasty i podniosłem jeszcze o 20-30 cm to pewnej nocy był ino wielki ryk jak się nadział na ten drut,ale za to po paru nocach jak wrócił to nie było co zbierać tam gdzie rył i spokojnie przeskakiwał sobie prawie 1,60cm płotu,
A jak wiązałem psa na polu to rano jak po niego szedłem to nie wiedziałem co z nim robić to taki był wydziczały i wystraszony że mało co nie zdechł,a oprócz tego to nie żarł przez następne 3-4 dni i nie wychodził z budy i trzepał się jak mały Radlerek,,,
Więc doszedłem do wniosku że szkoda psa a jelenie i dziki jak ryły tak będą ryć,a ino sobie psa zmarnuje i na jakiego wała,
Najlepiej by było zebrać całych mieszkańców Ficonki Fabisia Koluski itd, i iść do koła łowieckiego albo na najbliższe polowanie w Huberta i narobić im wstydu,wtedy się może zaczną interesować,,,
Mój wujek na polu które kilka razy odwiedziły dziki zapalił ognisko świecił światło i co śmieszne puszczał na noc radio .Kilka dni oczywiście nie przychodziły a po tygodniu przyzwyczaiły się do panujących warunków i wyryły 6o% pola:-) Elektrycznego pastucha w stacji doświadczalnej na Abrahamowie rozniosły i weszły a ogrodzenia ze sznureczków czy cienkich patyków to żadna przeszkoda . jedyną przeszkodą są solidne ogrodzenia z desek i to dosyć wysokie bo i nawet tak się zdarzało że albo przeskoczył jeleń ogrodzenie albo porostu przewrócił . A jeżeli wyjedziesz na Płone czy do Fabisia to tam ci opowiedzą co działo się z psami które były uwiązane na polu i wracały z piskiem do domu nie rzadko zranione .Nawet ponoć gospodarz sam wybrał się spać na pole by pilnować to zryły po drugiej stronie pola. A u mnie jeleń wygrzebał warzywa w przydomowym ogródku centralnie pod kojcem gdzie mam dużego psa do którego szczekania po prostu przywykł . Tegorocznego rykowiska słucham przez okno leżąc w łóżku więc nie mówmy tu o polu pod lasem we wsi:-) Nikt tu nie płacze kolego nad rozlanym mlekiem tylko upomina się o swoje a niektórzy myśliwi traktują nas jak intruzów zamiast załatwiać sprawy tak jak należy i nie kopać się na różnych forach i prywatnie. A my niestety teraz już nie popuścimy tylko będziemy walczyć z tymi którzy myśliwymi być nie powinni i na każdym możliwym kroku będziemy upominać się o swoje nie tylko chodząc do nich prywatnie ale jeżeli to nie pomoże tak jak w tym przypadku będziemy poruszać wyższe władze PZŁ ... Skończyło się odsyłanie z kwitkiem starszych ludzi to nie te czasy to minęło !!
Pozdrawiam...
Chyba zapomnieliśmy jak to dawniej się zabezpieczało pola. Nie chodzi mi tu o jakieś paski które mają straszyć dziczyzne. One się takich strachów już dawno nie boją.
Ja swoje niwki zabezpieczam tak że gdzie to tylko możliwe grodze płotem ze zwykłych "karkosek" albo wbijam żerdki po ostrewkach i wiąże sznurek dookoła-kilka poziomów.Zaczyn am od 20 cm nad ziemią a koncze na ok.1.80 metra. Dodatkowo wieszam co kawałek szmaty nasączone w ropie.Stosuję ten sposób od kilku lat i żaden jeleń ani dzik mi nie wchdzi, a mam pole pod lasem. Można jeszcze inaczej- zakupić pastucha elektrycznego to już jest wydatek spory ale skuteczność 100%.
Podsumowując nie dopuszczajmy do takich sytuacji aby zwierzęta mogły bez przeszkód wchodzić w nasze pole. Wiem że to może jest troche roboty z tymi zabezpieczeniam i i niektórzy się śmieją ale uważam ze warto se zadać troche trudu.
Najlepiej by było jak by każdy rolnik miał jakiegoś gnata i sam by sobie bronił swoich plonów i dobytku.A potem zgłaszał do koła ze tak na jego polu leży sobie Jeleń czy Dzik i mogą se go zabrac!!!
Tak jak jest w USA,z posiadaniem broni,dla obrony osobistej i mienia,i nie trzeba miec pozwolenia,bo każdy wie co go może spotkać jak wejdzie na teren prywatny,,,
Ale jesteśmy w Polsce i trza się użerać ze wszystkim i wszystkimi i Prosić jak Świnia żeby coś dostać czy załatwić
To moim zdanie nie było by to kusownićtwo tylko obrona mienia,,,
Pozdrawiam,,,
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.