poniedziałek, 19, sierpień 2019

Dla uczestników biegu "Biegniemy dla Mai".

 

 

 

 

 

 

 

Jak zapewne wiecie podczas Biegu dla Mai oprócz nagród za miejsca I-III wśród uczestników biegu były losowane nagrody specjalne. W roku ubiegłym był to skok na spadochronie natomiast ciągle podnosząc poprzeczkę w tym roku były to dwa Vouchery na strzelnicę GUN CLUB w Bielsku Białej. Oczywiście strzelanie z ostrej amunicji i broni takiej jak używa Wojsko, Policja i Służby Specjalne.

Vouchery były losowane przez Maje, jeden dla grupy kobiet i jeden dla mężczyzn biorących udział w biegu. Nie mam pojęcia jak Maja to zrobiła ale Vouchery trafiły do Martyny i Tomka którzy prywatnie są parą.

 

strzelnica

 

strzelnica

 

Z Martyną i Tomkiem spotkaliśmy się w Bielsku pod strzelnicą GUN CLUB w niedzielę 28 lipca o 15. Razem udaliśmy się na strzelnicę. Tam czekali już na nas instruktorzy. Po wpisaniu do książki i wysłuchaniu krótkiego szkolenia przez instruktora ze strzelnicy GUN CLUB rozpocząłem szkolenie. Najpierw zasady bezpieczeństwa, potem już była tylko frajda ze strzelania. Najpierw do „roboty” wszedł Glock 17 i po 50  naboi dla każdego o kalibrze 9 mm. Rozpoczęliśmy od „manuala” załadowanie broni, przeładowanie i tak dalej, ale przecież oni nie przyszli na wykłady…. Najpierw po jednym naboju dla zapoznania z bronią potem po dwa a na końcu po 10.

strzelnica

 

strzelnica

 

Martyna i Tomek byli bardzo zdyscyplinowanymi strzelcami, szybko przyswajali widzę i najważniejsze nie złamali zasad bezpieczeństwa. Ale sam Glock to nie wszystko, musieliśmy jeszcze spróbować AK47 popularnego „kałasza”. I znowu najpierw manual a potem strzelanie. Tu mieliśmy po 10 strzałów. I znowu była frajda. Po zakończeni strzelania z „kałasza” instruktor z GUN CLUBU zaproponował jeszcze po dwa strzały z pistoletu kalibru .45ACP. Martyna i Tomek przekonali się jaka jest różnica pomiędzy rodzajami i kalibrami w broni palnej. Niestety wszystko co dobre szybko się kończy, nasze zajęcia również dobiegły końca, jeszcze tylko pamiątkowe zdjęcie i wracamy do domu. Wychodząc widziałem jeszcze emocje na twarzach Martyny i Tomka oraz lekko drżące dłonie (to normalne po pierwszym strzelaniu). Myślę że oboje byli zadowoleni z zajęć i mam nadzieję że dało mi się ich zarazić pasja do strzelectwa sportowego i jeszcze nie raz spotkam się z nimi na strzelnicy, a może będziemy kiedyś konkurować na zawodach. 

 

strzelnica
 

Ł.T.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Komentarze | Ostatnio dodane

Fotoforum | Ostatnio dodane zdjęcia