- Szczegóły
- Opublikowano: 05 listopad 2009
Wywiad z Elżbietą Figurą – utalentowaną kolarką MTB z Cięciny. Redakcja: Jak zaczęła się Twoja profesjonalna przygoda z rowerem?
Elżbieta: Dosyć ciężkie pytanie. Od małego dziecka w zimie jeździłam na nartach, jak było lato jeździłam na rolkach a z tatą na wycieczki rowerowe, później a dokładnie od TRZECIEGO CROSS-u w Węgierskiej Górce w 2003r. w którym brałam udział jakoś tak na stałe przerzuciłam się na rower...
Tata: Może jakieś chore ambicje ojca albo lub upór córki, na nartach była już w krajowej czołówce, niestety – kontuzja – złamana ręka – uniemożliwiły treningi przez jeden sezon , doszły jeszcze kwestie finansowe, wiadomo - narciarstwo pochłania dużo kasy. Jeździliśmy w dobrym dużym klubie. Jednak, żeby zaistnieć w sporcie jakim jest narciarstwo trzeba się nastawić na przynajmniej 4 – 6 wyjazdów na lodowiec rocznie - dla nas nie było takiej możliwości. Tak zaczęła się przygoda z MTB…
W jakiej dyscyplinie startujesz, bo wiemy że MTB ma wiele odmian.
Tak. Ja startuję w cross – country. W odróżnieniu od maratonów, cross jest bardziej techniczny więcej stromych podjazdów i karkołomnych zjazdów. Rywalizujemy na krótkich odcinkach - okrążeniach, a długość zawodów uzależniona jest od wieku zawodnika ja startuję w zawodach trwających 20 – 30 minut. choć zdażają się dłuższe (wybucha śmiech).
Pytanie może troszkę nie na miejscu – wiadomo kobiet nie pyta się o wiek ale – w jakiej kategorii startujesz?
Do tej pory startowałam w kategori Młodziczka 13 -14 lat. Jednak ja już w niej jeździłam mając 12 lat czyli trzy sezony miałam licencję Młodziczki. W następnym sezonie przechodzę do „starszej” kategorii – Juniorek Młodszych.
Elżbieta trenuje w Zagłębiu Sosnowiec, pytanie do taty – jak tam trafiliście?
Tata: Zaczynała trenować w Cięcinie – w UKS Masyw, następnie był epizod ze Startem Bielsko - Biała. Jednak nasze drogi z klubem z Bielska się rozeszły i tak na jednych zawodach spotkaliśmy się z prezesem klubu z Sosnowca, który zaproponował nam starty w jego ekipie.
Pamiętasz swój pierwszy start na poważnych zawodach?
Oj tak. W Chodzieży. To były moje pierwsze ogólnopolskie zawody…Byłam bardzo dobrze przygotowana, ciężko trenowałam. Gdy tam pojechaliśmy okazało się że góra podobna to naszych, ale cała w piachu! Plaża na górze! Dużo było biegania z ciężkim rowerem… Byłam tam dopiero 13., w gronie 20 zawodniczek.
Jednak okazało się że potem było już tylko lepiej!
Tata: Tak! Dwa tygodnie później wygrała Puchar Polski w Nałęczowie, awansowała do ścisłej czołówki, dwa razy pokonała Monikę Żur (aktualną Mistrzynię Polski w swojej kategorii) i to jako zawodniczka dwa lata młodsza od swoich konkurentek.
Twój największy sukces, największe osiągnięcie?
Hmm, no to chyba właśnie dwa lata temu w Nałęczowie (zwycięstwo w Skoda Auto Grand Prix, przyp. red.). Byłam wtedy jednak dwa lata młodsza od 10 dziewczyn, które pokonałam. A w ogóle nie znam przypadku w Polsce by ktoś z kategorii Żak zwyciężył w kategorii Młodzik na zawodach międzynarodowych.
Podsumujmy może ten sezon, 2009. Jesteś świeżo po zakończeniu startów. Jak go oceniasz?
- Dobrze. Było dobrze. Udało mi się wygrać Puchar Polski i Mistrzostwo Polski – to były największe sukcesy.
Tata: Może nie Mistrzostwa Polski, bo tytuł MP jest dopiero od kategorii Juniorki Młodszej.
- No tak, my walczymy o Puchar Prezesa PZKol.
Tata: wielu faktycznie nazywa to Mistrzostwami Polski dla młodziczek. Na tych samych zawodach starsze kategorie rywalizują o tytuł Mistrza Polski a Młodziczki, jeżdżąc na tej samej trasie walczą o Puchar Prezesa Polskiego Związku Kolarstwa.
W kolejnym sezonie przechodzisz do wyższej kategorii: Juniorek Młodszych. Jakie oczekiwania w związku z tym? Chcesz od razu wszystkich zdominować, czy to raczej odbywać się będzie stopniowo?
Wydaje mi się że stopniowo, bo dziewczyny, z którymi jeździłam w Młodziczkach w zeszłym roku, w sezonie 2009 przeszły już do Juniorek Młodszych – będą na pewno dużo bardziej doświadczone i lepiej przygotowane do dłuższych zawodów, które mogą trwać do 1h15 min. Może być ciężko…
Czyli będzie dużo większa konkurencja?
Tak…
Tata: I tego jej trzeba!
Mama: Żeby się nie rozleniwiła!
Masz jakąś idolkę czy idola z grupy kolarzy górskich?
Moją idolką jest Maja Włoszczowska. Była druga na Olimpiadzie, teraz też mogło jej dobrze pójść na Mistrzostwach Świata, ale niestety…wypadek i kontuzja.
A Ty startowałaś w jej Memoriale, prawda?
No tak…
I to z sukcesami!
No… Udało się.
Mieszkasz w Cięcinie, uczysz się w Żywcu, trenujesz w Sosnowcu, a startujesz w całej Polsce. Jak to jest z twoim czasem? Kiedy treningi? Kiedy czas na naukę? Kiedy czas na odpoczynek?
Przeważnie wracam ze szkoły około trzeciej, później obiad, godzinka odpoczynku, po czwartej wyjeżdżam na trening, po godzinie szóstej wracam, no a później siadam do książek i do nauki.
Ile na tym treningu pokonujesz kilometrów?
Treningu nie liczę na kilometry, bardziej czasowo. Godzina, półtorej godziny. W zależności od treningu. Np. teraz trenuję częściej na rowerze szosowym - to półtorej godziny, a na górskim to maksymalnie godzina i piętnaście minut.
Wiadomo im lżejsza tym łatwiej wjeżdżać pod górę. Jak z dietą? Duży rygor? Tutaj pytanie do Mamy Elżbiety.
Mama: Nie, absolutnie. Jak każde dziecko. Je to na co ma ochotę. Przecież ona się rozwija, rośnie. Poza tym i tak nawet gdyby przekroczyła jakiś „limit” to i tak wszystko spali czy to na rowerze, czy na basenie. Ważnym elementem diety każdego kolarza jest makaron, pod każdą postacią. Toteż makaron jest w naszym domu stałym elementem menu.
Może jeszcze jedno pytanie stricte do Państwa. Kolarstwo MTB to sport ryzykowny – czy każdy start to stres dla Was, wynikający z ryzyka podejmowanego przez córkę, czy może ufacie jej umiejętnościom i te obawy nie są aż tak wielkie?
Tata: W kategorii Młodziczek rywalizacja odbywała się na minimalnie innych trasach niż starsze grupy wiekowe – wycina się niejako, te najtrudniejsze zjazdy. Ja jako, tata obawiam się niesamowicie.
Jej najmocniejszą stroną są właśnie niesamowicie trudne zjazdy i długie wymagające podjazdy – w tym jest po prostu rewelacyjna. Uważam, że ta Jej odwaga nie jest taka do końca dobra, powinna mieć jakąś barierę psychiczną na zjazdach – ona takiej bariery nie ma.
Wyłącza strach przed startem?
Tata: Dokładnie! Pokazujemy jej górę czy zjazd, w żartach pytamy czy zjedzie – a ona odpowiada bez wahania – Tak!
Elżbieta, pytanie z innej beczki. Czy jako dziewczyna umiesz sama serwisować swój rower?
Tak, wiele drobnych napraw wykonuję sama. Jednak gdy jest coś bardziej skomplikowanego to oddajemy rower naszemu zaprzyjaźnionemu serwisantowi Michałowi lub Jarkowi.
Na koniec - sportowe marzenie? Olimpiada? Jest tam gdzieś w Twoich planach, marzeniach?
Tak jest.
Czyli ta najbliższa?!
Nie, nie, ta kolejna – w 2016.
Czyli rower to jest to co kochasz, chcesz to robić w przyszłości?
Hmmm – chyba tak.
Chyba? Czyli jeszcze nie jesteś pewna?!
No raczej na pewno!
W imieniu naszym i naszych czytelników dziękujemy, że chciałaś z nami porozmawiać - życzymy Ci dalszych sukcesów i realizacji swoich marzeń i planów związanych z kolarstwem i nie tylko. Trzymamy kciuki!














Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.